

Spacer z pingwinami
Miejscem, od którego warto rozpocząć poznawanie kontynentu, jest Półwysep Antarktyczny - najłatwiej dostępny, najbliższy innemu lądowi oraz najcieplejszy obszar Antarktydy, wykraczający znacznie poza południowe koło podbiegunowe. Od Ameryki Południowej dzieli go 1000 km szerokości Cieśniny Drake'a - miejsca cieszącego się wśród marynarzy wyjątkowo złą sławą, gdzie ścierają się ze sobą masy powietrza znad Atlantyku i Pacyfiku, powodując częste i niezwykle intensywne sztormy. Tutaj powstało powiedzenie, że "za czterdziestym stopniem szerokości geograficznej południowej nie istnieje prawo, a za pięćdziesiątym nie ma Boga". Półwysep jest terenem górzystym, ze szczytami dochodzącymi do 2800 m n.p.m., pokrytym gigantycznymi lodowcami, otoczonym licznymi wyspami tworzącymi sieć niezwykle malowniczych przesmyków, kanałów, zatok i fiordów. Dzięki łagodniejszemu klimatowi koncentruje się tutaj większość antarktycznego życia. Na terenach wolnych od lodu występują jedyne na Antarktydzie dwa gatunki roślin kwiatowych oraz liczne mchy i porosty. Na plażach znajdują się liczne kolonie pingwinów. Zwierzęta, co początkowo może wydawać się zdumiewające, nie boją się człowieka, a wręcz przeciwnie - ciekawskie pingwiny często same wychodzą na powitanie dziwacznych, przerośniętych kuzynów, którzy odwiedzili ich terytorium. Bycie w pobliżu kolonii i obserwowanie jej życia jest niezwykłym doświadczeniem. Panuje tam wrzask, ruch i wieczna krzątanina. Pingwiny, strzegąc swojego terytorium przed intruzami, często wdają się w kłótnie z sąsiadami, stale pracują, ulepszając swoje gniazda, wędrują pomiędzy koloniami a morzem w poszukiwaniu pożywienia, wydeptując w śniegu charakterystyczne ścieżki. W zależności od pory roku wysiadują też jaja lub opiekują się swoim potomstwem. Całe to zamieszanie obserwują krążące nad koloniami wydrzyki, które, w razie nieuwagi rodziców, są dla młodych pingwinów śmiertelnym zagrożeniem. Podczas antarktycznej podróży spotkamy też wiele gatunków fok. Najczęściej wykorzystują do odpoczynku plaże lub dryfujące góry lodowe. Te zwierzęta, podobnie jak pingwiny, nie mają naturalnych wrogów na lądzie, więc nie boją się człowieka.
Gdy nie są niepokojone, nie zwracają na ludzi uwagi, chociaż bezpieczniej jest zachować dystans. Niektóre gatunki bywają agresywne, w szczególności drapieżny lampart morski - najgroźniejszy mieszkaniec wybrzeży. Wrażenie robią największe foki na świecie - słonie morskie. Samce osiągają masę 3,5 tony i mogą mierzyć do 5 m długości. Te potężne foki są doskonałymi pływakami. Polując, nurkują do głębokości 1,5 km i są w stanie pozostać pod wodą do 2 godzin. Rytm ich serca zwalnia wtedy do jednego uderzenia na minutę. Na uwagę zasługują również inni przedstawiciele fauny: albatrosy i petrele. Wśród nich prawdziwie królewskim przedstawicielem jest albatros wędrowny. Ptaki te, dzięki skrzydłom o rozpiętości do 3,5 m , szybując, bez trudu pokonują dziesiątki tysięcy kilometrów bezkresu Oceanu Południowego. Młodsze osobniki mogą pozostawać na morzu pięć i więcej lat bez odwiedzania stałego lądu. W okresie karmienia młodych albatrosy wędrowne są w stanie pokonać kilka tysięcy kilometrów, poszukując pożywienia dla swojego potomstwa. Innymi niezwykłymi zwierzętami tych okolic są wieloryby. Często spotyka się je, pokonując wody antarktycznych wybrzeży. Uważny obserwator bez trudu zauważy fontannę wody i powietrza oraz charakterystyczną płetwę ogonową wynurzającego się na powierzchnię wieloryba. Rekordzistą wśród wielorybów jest największe i nielicznie występujące zwierzę na Ziemi - płetwal błękitny, dochodzący do 35 m długości i ważący do 160 ton.
Piękno lodowców
Podróżując w krainie lodów, mijamy setki gór lodowych we wszystkich możliwych kształtach i rozmiarach. Od małych kawałków po kolosy długości kilkuset metrów i wysokości kilkudziesięciu. Ich szczeliny mają nieprawdopodobny, jaskrawoturkusowy, niebieski albo fioletowy kolor. Na niektórych kawałkach lodu urządzają sobie przejażdżki stada pingwinów i foki. Otaczają nas pasma górskie, których szczyty ledwo wystają spod gigantycznych lodowców.
Półwysep i okolice obfitują w miejsca warte odwiedzenia. Livingston Island to urzekające, rozległe wulkaniczne plaże, na których można spotkać "opalające się" słonie morskie. Deception Island, będącą częściowo zatopionym wulkanem, do którego wpływa się przez niewidoczny z pełnego morza wąski przesmyk, w swoim wnętrzu kryje ruiny dawnej fabryki wielorybniczej oraz miejsca, gdzie można zażyć gorącej antarktycznej kąpieli.
W niektórych miejscach wyspy dzięki aktywności wulkanicznej woda przy brzegach bywa bardzo gorąca. Lemaire Channel - malownicza, wąska cieśnina, oddzielająca Półwysep Antarktyczny od wyspy Booth, uważana jest za krajobrazowy numer jeden tych okolic. Płynąc gładkimi jak lustro wodami wąskiego, 11-kilometrowego przesmyku, można z bliska podziwiać ściany lodowców, a czasami również, przy odrobinie szczęścia, osuwający się z hukiem do morza fragment lodowca. Nie mniej efektowna jest Paradise Bay - otoczona lodowcami zatoka, ujawniająca swoje piękno szczególnie w słoneczne dni. Jej widok najlepiej podziwiać z położonego w pobliżu wzgórza.
Wybrzeże półwyspu oraz okoliczne wyspy noszą liczne ślady działalności człowieka. Znajdziemy tu pozostałości po niegdyś bardzo w tych stronach aktywnych wielorybnikach - ruiny fabryk, wraki statków, łodzie i inne akcesoria.
Większość z nich, pomimo surowego klimatu, jest nadal dość dobrze zachowana. Współcześnie jedynymi zamieszkanymi siedzibami ludzkimi są liczne stacje naukowo- badawcze. Wiele z nich znajduje się na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Tam też mieści się Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego.

W drodze na Antarktydę
Najpopularniejszym sposobem dotarcia na Półwysep Antarktyczny jest podróż statkiem z krańców Ameryki Południowej. Rejsy rozpoczynają się w porcie miasta Ushuaia, położonego na argentyńskiej Ziemi Ognistej. Trasa obejmuje zwykle Cieśninę Drake'a, archipelag Południowych Szetlandów oraz wyspy Deception, Livingston, Aitcho, Greenwich, Half Moon i Króla Jerzego. Na samym półwyspie i w jego rejonie popularnymi miejscami postojów są stacje badawcze Port Lockroy i Palmer, zatoki Neko i Paradise. W drodze powrotnej przy sprzyjających warunkach jest szansa na zobaczenie słynnego przylądka Horn. Bardziej rozbudowany wariant obejmuje również Falklandy, raj dla miłośników przyrody - South Georgia oraz wyspy South Orkney. Rejsy kosztują od 4 do 20 tysięcy dolarów, w zależności od pory roku, rodzaju statku oraz standardu kabiny. Alternatywnym środkiem transportu jest samolot kursujący pomiędzy Ameryką Południową a jedną z baz na Wyspie Króla Jerzego (wycieczka na jeden lub dwa dni). Pragnącym bezpośredniego, kameralnego kontaktu z przyrodą oraz stuprocentowych i niezapomnianych wrażeń polecam rejs małym jachtem żaglowym. Turystyka, a nie, jak się niegdyś obawiano, wydobycie ropy naftowej i kopalnie, staje się główną działalnością prowadzoną na kontynencie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba osób podróżujących na Antarktydę potroiła się. Nad minimalizacją negatywnego wpływu na środowisko naturalne czuwa Międzynarodowy wiązek Antarktycznych Operatorów
Turystycznych, restrykcyjnie regulujący aktywność firm turystycznych na kontynencie, dzięki czemu Antarktyda i jej okolice są najmniej dotkniętymi przez działalność człowieka i najczystszymi regionami Ziemi.
TUTAJ zobaczysz jak tego doświadczyć

Boliwia wabi podróżników wizją ekstremalnych wrażeń. Jedną z nich jest zjazd rowerowy słynną Drogą Śmierci.
więcej