.

Blog Kiribati Club

Czeka nas wyzwanie! (U stóp Mount Everest)

16 maja 2013 Artykuł

Trekking pod Mount Everest

Namaste Nepal!

Większość turystów idących nie tylko na trekking pod Mount Everest, ale również odwiedzających sam Nepal, przylatuje tu bezpośrednio korzystając z międzynarodowego portu lotniczego Tribhuvan w Kathmandu. Jest to jedyne lotnisko w kraju posiadające połączenia międzykontynentalne. Kathmandu, jako stolica i najważniejsze centrum turystyczne kraju, posiada najlepiej rozwiniętą infrastrukturę transportową, noclegową i gastronomiczną. To właśnie w tym mieście, pełnym zabytkowych świątyń i sklepów z pamiątkami, będziemy mieli pierwszy kontakt z Nepalem, jego bogatą kulturą i przyjaznymi ludźmi. Bo to między innymi lokalni mieszkańcy, zawsze uśmiechnięci i serdeczni, witający przyjezdnych szczerym „Namaste!”, są jednym z tych elementów, które najlepiej zapamiętamy. Także tutaj w turystycznej dzielnicy Thamel znajdują się setki agencji turystycznych, gdzie można zakupić pełen pakiet turystyczny potrzebny do odbycia trekkingu: począwszy od biletu lotniczego do Lukli, poprzez przewodników, tragarzy, pozwoleń na wyjście w góry i innych.

Iść czy lecieć?

Niestety, nie ma innej możliwości na dojście do bazy pod Mount Everestem, ponieważ cały ten obszar jest objęty ochroną w ramach Parku Narodowego Sagarmatha i traktowany jest jako jedno z najcenniejszych dóbr narodowych. Jedyną rzeczą z wyżej wymienionych jaką można ominąć jest przelot do Lukli. Zamiast tego można jechać 12 godzin zatłoczonym lokalnym autobusem lub minivanem do Jiri i stamtąd iść przez… 5 dni do Lukli. W ramach oszczędności czasu większość osób wybiera właśnie lot do Lukli. To właśnie z tej małej, himalajskiej wioski prawie wszyscy rozpoczynają właściwy trekking do podnóża najwyższej góry świata. Najbardziej popularną trasą jest ta z Lukli wzdłuż doliny potoku Dudhkoshi przez Namche Bazaar i dalej doliną potoku Imja przez Tengboche i Dingboche, aż do miejsca, gdzie szlak podąża wzdłuż jęzora Lodowca Khumbu po jego morenie bocznej przez Lobuche i Gorak Shep.

Gdy już znamy mniej więcej specyfikę Nepalu i wiemy co nas może spotkać w Himalajach podczas trekkingu, czas na omówienie z osobna każdego dnia wędrówki. Tak, aby każdy wiedział czego się spodziewać na trasie, na jakiej wysokości odbędzie się nocleg, ile kilometrów jest do przejścia czy też ile czasu zajmie nam marsz danego dnia.

Dzień 1: start: 2840m n.p.m., meta: 2610m n.p.m., dystans: 6,5km, czas: 3h
Pierwszego dnia rano opuszczamy hotel i udajemy się na lotnisko krajowe. Następnie wsiadamy do kilkunastoosobowego samolotu, który uniesie nas w przestworza. Pod nami zostanie wielka aglomeracja Kathmandu, a nasz samolot obierze kierunek na wschód. Osoby siedzące po lewej stronie będą mogły podziwiać wspaniałe widoki na ośnieżone, wysokie szczyty Himalajów. Cała podróż samolotem zajmie nam około 30-40 minut. Wylądujemy na jednym z najbardziej malowniczo położonych lotnisk na świecie w małej miejscowości Lukla, położonej na wysokości 2840m n.p.m. Pas startowy ma kilkaset metrów długości i 12% nachylenia. Z jednej strony zakończony jest stromym stokiem, a z drugiej urwistą ścianą skalną. Po odebraniu naszych bagaży i wyjściu z ciasnego budynku, nazywanego dumnie terminalem przylotów, udamy się w miejsce, gdzie poczynimy ostatnie przygotowania przed wymarszem. Dopakujemy plecaki, wyjmiemy kijki, zjemy coś energetycznego. Nasz przewodnik przekaże nam ostatnie uwagi i w drogę. Tego dnia będzie dominował marsz po płaskim terenie lub w dół. Poruszać się będziemy  wygodną ścieżką ułożoną z wielkich kamieni, miejscami po kamiennych schodach. Mijając po drodze małe górskie wioski i pokonując rwące górskie potoki, po około 3 godzinach dotrzemy do Phakding. Wieś ta leży na wysokości 2610m n.p.m. i tu właśnie spędzimy naszą pierwszą noc w Himalajach.
Dzień 2: start: 2610m n.p.m., meta: 3440m n.p.m., dystans: 10,5km, czas: 7h
Dzisiejszego dnia zjemy obfite, energetyczne śniadanie i ruszymy w dalszą drogę. Czeka nas o wiele więcej podejść niż zejść. Będziemy się poruszać wzdłuż rzeki Dudhkoshi, a największą miejscowością na naszej trasie będzie Monjo, gdzie zrobimy dłuższy postój. Po opuszczeniu ostatniej wioski, przekroczymy kilka razy rwącą, górską rzekę i zaczniemy wspinać się stromą ścieżką po górskim stoku, aby w końcu wczesnym popołudniem dotrzeć do Namche Bazaar na wysokości 3440m n.p.m. Jest to największa miejscowość w Parku Narodowym Sagarmatha. Ma ona kształt podkowy i leży na stromym, górskim stoku. Jest tu największy wybór guest housów i sklepów, gdzie można zrobić całkiem porządne zakupy na dalszą część trasy. Mało tego, można stąd nawet zadzwonić do domu lub wysłać e-maila! Po zakwaterowaniu resztę dnia spędzimy na spacerach po Namche i chłonięciu okolicznych, pięknych krajobrazów.
Dzień 3: cały dzień w Namche Bazaar i okolicy
Tego dnia nie pokonujemy żadnych dużych odległości, ani przewyższeń. Dzień ten przeznaczamy na jak najlepszą aklimatyzację przed następną częścią trekkingu. Można odwiedzić rano lokalny targ. W ramach aklimatyzacji proponujemy także wizytę w tutejszym muzeum Szerpów, gdzie można bliżej poznać dzieje tego tybetańskiego ludu. Warto przespacerować się też do hotelu Everest View, aby po raz pierwszy spojrzeć na panoramę najwyższych szczytów Himalajów z Ama Dablam, Lhotse i Mount Everestem na czele. Po południu wrócimy do Namche przez wioskę Khumjung.

Dzień 4: start: 3440m n.p.m., meta: 3870m n.p.m., dystans: 6km, czas: 6h
Dnia dzisiejszego czeka nas długi trawers zbocza górskiego poniżej wioski Khumjung, którym dojdziemy aż do dna potoku Dudhkoshi. Po drodze będą nam wciąż towarzyszyły widoki na Mount Everest i okoliczne szczyty. Po przekroczeniu mostu, zrobimy dłuższą przerwę na posiłek w małej wiosce Phunki. Następnie czeka nas mozolne podejście do Tengboche, ważnej miejscowości leżącej na poziomie 3870m n.p.m. Znajduje się tu malowniczo położony klasztor buddyjski. Po zakwaterowaniu w guest housie, będzie czas, aby odwiedzić zarówno sam klasztor, jak i położone tuż obok muzeum.
 
Dzień 5: start: 3870m n.p.m., meta: 4410m n.p.m., dystans: 7km, czas: 7h
Dzisiaj przekroczymy granicę 4000 metrów n.p.m. Z Tengboche udamy się przez Dewoche znów na dno potoku, ale tym razem będzie to Imja, dopływ Dudhkoshi. Następnie, podążając wzdłuż koryta tego potoku, przejdziemy przez Pangboche i Orsho, podziwiając widoki na wyniosły szczyt Ama Dablam oraz lodową ścianę od Nuptse aż do Lhotse. Po minięciu ujścia rzeki Khumbu do Imja, po prawej stronie ujrzymy po raz pierwszy z bliska jęzor lodowca, będzie to Lodowiec Tsuro. Po krótkim marszu dotrzemy już do Dingboche, wioski położonej nad rzeką na wysokości 4410m n.p.m.

Dzień 6: start: 4410m n.p.m., meta: 4940m n.p.m., dystans: 6km, czas: 6h
Po śniadaniu ruszamy w dalszą drogę. Opuszczamy dno doliny i idziemy trawersem, stopniowo zyskując wysokość. Po minięciu małej osady Dusa, docieramy do przysiółka Dughla na wysokości 4600m n.p.m. Wioska ta leży na morenie czołowej Lodowca Khumbu spływającego od podnóża Mount Everestu. Tu zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i posiłek. Po nim czeka nas strome podejście po morenie, a po drodze mijamy pomnik ku pamięci ofiar Himalajów. Ostatni fragment podejścia biegnie wzdłuż jęzora Lodowca Khumbu z pięknymi widokami na siedmiotysięcznik Pumo Ri oraz Kalapatthar. Wysokość prawie 5000m n.p.m. daje się już wszystkim we znaki. Nasz oddech staje się ciężki, wolny i szybko się męczymy. Dlatego co chwilę należy robić przerwy na wyrównanie oddechu. W końcu docieramy do małej wioski Lobuche na wysokości 4940m n.p.m. Po ciepłej kolacji czeka nas zasłużony odpoczynek.

Dzień 7: start: 4940m n.p.m., meta: 5160m n.p.m., najwyższy punkt: 5364m n.p.m., dystans: 8km, czas: 7h
Dzisiejszego dnia czeka nas relatywnie łatwe podejście do Gorak Shep, na wysokości 5160m n.p.m. Nazwa wioski oznacza „martwe kruki” i sama wioska leży nad malowniczym, wysokogórskim jeziorem Gorakshep Tso. Po zjedzeniu lunchu, zostawiamy plecaki w guest housie i wyruszamy bez obciążenia w stronę bazy pod Mount Everest. Na miejscu zwykle zobaczyć można namioty licznych wypraw himalaistów. Być może będzie nawet okazja porozmawiać z kimś kto szykuje się do ataku szczytowego lub właśnie zszedł z najwyższej góry świata. Stąd rozpościera się też widok na słynny lodospad na Lodowcu Khumbu, jeden z najtrudniejszych odcinków podczas atakowania Mount Everestu. Po południu schodzimy tą samą drogą do Gorak Shep.

Dzień 8: start: 5160m n.p.m., meta: 3990m n.p.m., najwyższy punkt 5545m n.p.m., dystans: 14km, czas: 8h
Dziś wcześnie rano czeka nas strome podejście na szczyt Kalapatthar (5545m n.p.m.). To będzie najwyższy punkt podczas naszej całej wędrówki. Na samej górze czekać na nas będzie kubek ciepłej herbaty, którą w tym niesamowitym miejscu sprzedają turystom lokalni tragarze. Widok stąd jest nieprawdopodobny. Przed nami jak na dłoni rysuje się pionowa piramida Nuptse, a za nią Mount Everest i dalej Lhotse. Na lewo widać główną grań Himalajów, za którą już jest tylko Tybet oraz niekończący się jęzor Lodowca Khumbu wraz ze słynnym lodospadem. Po nasyceniu oczu tymi fantastycznymi widokami schodzimy do Gorak Shep, zabieramy bagaże i rozpoczynamy powolną wędrówkę w dół. Mijamy po drodze dobrze nam już znane wioski Lobuche i Dingboche. Po południu docieramy na nocleg do Pangboche (3990m n.p.m.). Tu oddycha się już znacznie łatwiej.

Dzień 9: start: 3990m n.p.m., meta: 3440m n.p.m., dystans: 9km, czas: 6h
Tego dnia dalej będziemy maszerować znaną nam już dobrze drogą przez Tengboche i Phunki aż do gwarnego, pełnego turystów Namche Bazaar. Zostawimy za plecami zapierające dech w piersiach widoki na Ama Dablam, Nuptse i Mount Everest. Po dotarciu na miejsce, poczujemy powiew cywilizacji, której nie mieliśmy przez kilka dni w wyższych partiach gór. O wiele wygodniejsze łóżka, gorący prysznic, świeże jedzenie i dużo mniej rozrzedzone powietrze: to wszystko spowoduje, że poczujemy się znacznie lepiej.
 
Dzień 10: start: 3440m n.p.m., meta: 2840m n.p.m., dystans: 13km, czas: 7h
Dziś ciąg dalszy schodzenia. Jednak po zejściu z Namche Bazaar do Phakding, czeka nas z kolei przewyższenie o wysokości 200m do pokonania w pionie, czyli ostatnie podejście do Lukli. To już ostatni dzień trekkingu w Himalajach. Żegnamy się z majestatycznymi górami wykwintną kolacją w jednej z lokalnych restauracji.
 
Dzień 11: start: 2840m n.p.m., meta: 1400m n.p.m., czas: 30min lotu
Rano po śniadaniu udajemy się na lotnisko w Lukli i czekamy na naszą kolej, aby odlecieć z powrotem do Kathmandu. Podczas lotu do stolicy, tym razem ci siedzący po prawej stronie będą mieli ostatnią szansę, żeby przyjrzeć się Himalajom z bliska przez okno. Po dotarciu do Kathmandu, jedziemy z lotniska na Thamel i oficjalnie kończymy nasz trekking do bazy pod Mount Everest.

Recepta na sukces

I co, było ciężko? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam każdemu z osobna. Analizując przebieg szlaków w rejonie doliny Khumbu oraz ich stan, dochodzimy do wniosku, że niewiele różnią się od ścieżek, które znamy chociażby z „naszych” Tatr. Jedyną, diametralną różnicą jest wysokość i związany z nią niedobór tlenu. To właśnie powód, dla którego turystów dopada choroba wysokościowa i nie mogą oni dojść do bazy pod Mount Everestem.
 
Aby się nam to nie przytrafiło, możemy sobie trochę pomóc. Wystarczy jedynie popracować nad swoją  kondycją przed wyjazdem. Potem, będąc już na miejscu, należy się zaaklimatyzować w odpowiedni sposób. I oto znamy już receptę na to, żeby móc dojść do bazy pod najwyższym szczytem naszej planety i ukłonić mu się głęboko.

Podobne artykuły

Wyprawy w ten region świata

Wyprawa - Dlaczego z nami?

Partnerzy:

Płatności:

Platności