Jeszcze trwa nasza podróż, a ja już układam w głowie opowieść o miejscu, które całkowicie mnie zaskoczyło. Zazwyczaj omijałam rajskie wyspy – turkusowa woda i biały piasek to za mało, by mnie zachwycić. Mauritius? Kojarzył mi się raczej z hotelami all inclusive niż prawdziwą przygodą. Postanowiłam jednak sprawdzić, czy da się inaczej. Zamiast jednego hotelu – kilka miejsc. Zamiast utartych szlaków – własne drogi. I tak oto zaczęła się moja maurytyjska przygoda. Blue Bay – życie z rafą Podróż rozpoczęłam wraz z przyjaciółką Izą od Blue Bay Marine Park na południowo-wschodnim krańcu wyspy. Mauritius otacza rafa koralowa, naturalna bariera chroniąca przed tsunami. Z naszego butikowego hotelu wystarczyło zrobić kilka kroków, by znaleźć się w turkusowej lagunie pełnej kolorowych ryb i koralowców. Snorkeling stał się codziennością – eksplorowałyśmy podwodne labirynty, spotykałyśmy coraz to ciekawsze gatunki ryb.Kolejnego dnia wypłynęłyśmy na rejs wokół pięciu wysp. Przypadkiem został odwołany, ale dogadałyśmy się z kapitanem i ruszyłyśmy na własną rękę. I to była świetna decyzja – cały ocean należał tylko do nas, a delfiny, bezludna wyspa z latarnią morską i bajeczna rafa stały się częścią naszej prywatnej przygody. Kierunek Le Morne Brabant – życie jak miejscowi W Blue Bay pożegnałyśmy kameralną atmosferę hoteliku i wynajęłyśmy auto. Pierwsze chwile z ruchem lewostronnym przyniosły nam sporo emocji, ale szybko przywykłyśmy. Naszym celem był Le Morne Brabant – malowniczy półwysep z prywatną willą, gdzie zamieszkałyśmy jak miejscowe. Zakupy w lokalnym supermarkecie, spacery po okolicy, śniadania na tarasie z widokiem na ocean – w pełni poczułyśmy klimat wyspy. Giganty i kolorowe cuda Chamarel Vanilla Park przywitał nas spokojnymi olbrzymami – żółwiami Aldabra. Ich powolne, dostojne ruchy przypominały sceny z filmu przyrodniczego. Następnie dotarłyśmy do słynnej Ziemi Siedmiu Kolorów w Chamarel. Wulkaniczne minerały stworzyły tam surrealistyczny pejzaż, który wygląda jak dzieło szalonego artysty. Na koniec – w ramach urodzinowego świętowania Izy – skosztowałyśmy lodów, które były kriogenicznym ratunkiem przed upałem. Historia i magia góry Le Morne Brabant Nie sposób mówić o Le Morne Brabant bez przypomnienia jej trudnej historii. W czasach niewolnictwa zbiegli niewolnicy ukrywali się tam, a w 1835 roku, myśląc, że żołnierze chcą ich schwytać, rzucili się w przepaść. Dziś ta góra to symbol walki i wolności. Choć trekking kusił widokiem na niezwykły, iluzoryczny podwodny wodospad, upał skutecznie nas odstraszył. Wybrałyśmy inną opcję – podniebną. Lot hydroplanem – najpiękniejsze urodziny Prezent urodzinowy dla nas obu był spełnieniem marzeń – lot hydroplanem. Z góry zobaczyłam to, co na Mauritiusie najbardziej wyjątkowe – oceaniczny wodospad, lagunę mieniącą się odcieniami turkusu i górujący nad wszystkim Le Morne Brabant. Widok zapierał dech i na długo pozostanie w pamięci. Po wylądowaniu spędziłyśmy jeszcze wieczór na plaży, zachwycając się zachodem słońca, który był jak malarskie dzieło. Delfiny i żółwie – spotkanie na otwartym oceanie Sam dzień moich urodzin rozpoczął się od kolejnego niezwykłego wydarzenia– pływania z delfinami. Wstawanie przed świtem, kawa z rumem na rozgrzewkę i skoki do oceanu, by choć na chwilę zbliżyć się do tych pięknych stworzeń – adrenalina i radość były ogromne. Skakałyśmy do wody kilka razy, aż w końcu zobaczyłyśmy całe stado delfinów tuż obok nas. A na koniec spełnienie kolejnego marzenia – majestatyczny żółw, tuż pode mną, spokojnie płynący przez ocean. Emocje, które warto zapisać Zwykle piszę po powrocie. Tym razem emocje były zbyt silne, by czekać. Mauritius okazał się wyspą niezwykłych kontrastów – rajskich widoków i intensywnych przeżyć, które wykraczają daleko poza folderowe opisy. I właśnie takie wspomnienia warto zachować – żywe, prawdziwe i pełne emocji. ___ Tekst: Joanna Antkowska___ Dołącz do naszych wypraw na Mauritius: Wyprawa grupowa z pilotem - REUNION, MAURITIUS I RODRIGUES - Z WIZYTĄ W RAJUIndywidualnie - PODRÓŻ DLA DWOJGA: MAURITIUS PRZYGODOWO Poprzedni wpis w kategorii Powrót do listy Następny wpis w kategorii
Przeczytaj także: Krajobraz i przestrzeń 29 stycznia 2026 Ameryka, którą znasz z kina. Podróż przez krajobrazy większe niż kinowy ekran. Krajobraz i przestrzeń 21 stycznia 2026 Graceland – dom Elvisa Presleya i amerykański mit zaklęty w architekturze Krajobraz i przestrzeń 8 stycznia 2026 Sokotra: bezpieczna wyspa, niepewna logistyka. Skąd to zamieszanie?