.

Blog Kiribati Club

Człowiek o wielkim sercu cz.1 - Od małej do wielkiej pomocy

13 czerwca 2018

Byłam ciekawa Etiopii, ale jechałam z pewnym dyskomfortem. Wiedziałam, że turystyka weszła ze swoimi butami w życie tych ludzi. I coś niedobrego zaczęło się tam dziać.

CZĘŚĆ PIERWSZA: STASZEK

Nadszedł październik. Czekałam na niego z ogromną ciekawością. Miałam zobaczyć Etiopię! Biedny afrykański kraj, o którym tyle słyszałam.

Dostałam zaproszenie od zaprzyjaźnionego biura zajmującego się  sprzedażą biletów lotniczych na tzw. Fam Trip dla touroperatorów zajmujących się  organizacją wypraw w daleki świat. Kocham Afrykę i pomyślałam, że to świetna okazja, żeby tam pojechać. Może przygotuję potem programy i znowu będziemy wysyłać ludzi do Etiopii? - myślałam.

O Etiopii słyszałam wiele - przede wszystkim od ludzi, którzy mieli okazję odbyć tam podroż. Na południu kraju mieszkają setki plemion. Byłam ciekawa, ale jechałam z pewnym dyskomfortem. Wiedziałam, że turystyka weszła ze swoimi butami w życie tych ludzi. I coś niedobrego zaczęło się tam dziać.

Moje opowiadanie zacznę jednak od historii Staszka. Pewnego dnia dziesięć lat temu Staszek pojechał ze swoją ukochaną żoną do Afryki. Przyjechał do Lalibeli, drugiej Jerozolimy, do miejsca, gdzie czas cofnął się o 7 lat. W Etiopii jest 2010 rok, kiedy u nas 2017. Godziny też liczą inaczej - i tak godzina pierwsza to nasza siódma, rano bowiem zaczyna się dzień (ze wschodem słońca) i zgodnie z tym faktem Etiopczycy liczą czas!!!

Lalibela to prawdziwa perełka dla ludzi, którzy lubią cuda architektoniczne. To tutaj pielgrzymi Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego zmierzają by modlić się w jedenastu kościołach wykutych w litej skale, zbudowanych najprawdopodobniej na zlecenie cesarza Lalibeli w XII i XIII wieku. Poza tym dla nas Europejczyków jest tam po prostu pięknie. Tak inaczej, jakby czas cofnął się o kilka wieków, a  nie 7 lat. Już w drodze z lotniska podziwiam niesamowite krajobrazy Wyżyny Abisyńskiej – bydło młócące zboże.

Staszek podziwiał i kościoły, i piękne krajobrazy. Jednak jego serce dostrzegło wiele więcej. BIEDĘ. Wielu z nas ją dostrzega i przyjmuje do wiadomości. Po powrocie opowiada jaki jest tamten świat. Przywozi do kraju setki zdjęć i dzieli się swoimi zdobytymi w kadrach chwilami tamtego życia. Staszek jednak pomyślał inaczej. Mogę coś zrobić dla kogoś tutaj! Wszystkich nie uszczęśliwię, ale komuś mogę pomóc. Tego dnia zobaczył kobietę z dwójką dzieci. Stała gdzieś pod drzewem obdarta, głodna i smutna. Poprosił swojego etiopskiego przewodnika, żeby dowiedział się, gdzie ona mieszka. Okazało się, że nie ma domu i mieszka tu, pod drzewem, z dziećmi. Staszek i jego żona patrzyli na siebie przez chwilę i już wiedzieli, że muszą coś zrobić. Jednoizbowe mieszkanie z prądem kosztuje 700 Birów miesięcznie - to tylko 100 złotych. Staszek postanowił adoptować tą rodzinę. Założył konto w etiopskim banku, wpłacił określoną kwotę i ustawił zlecenie przelewu co miesiąc na mieszkanie dla niej. Potem  zaczęła się lawina pomocy innym. Staszek działał dalej. Dzięki akcji OCZY ETIOPII setki ludzi odzyskało wzrok. Ale tamta rodzina Staszka wciąż ma na czynsz, choć minęło już dziesięć lat. Staszek odwiedza ich co roku i patrzy jak rosną dzieci. Chłopiec chwali się swoimi osiągnięciami, a kobieta znalazła ostatnio przyzwoitą pracę. Jak opowiadała o tym Staszkowi, on płakał rzewnymi łzami. Tak wyszli na prostą dzięki dobremu sercu Staszka. I choć w Etiopii setki istnień potrzebuje takiej pomocy - to przynajmniej ta trójka jest szczęśliwa.

Na Północy od Lalibeli ciągnie się piękne pasmo gór z najwyższym szczytem Ras Daszan o wysokości 4543 m n.p.m. Góry są niezwykłe. Charakterystyczną ich cechą są płaskowyże rozdzielane przez doliny i liczne iglice skalne. Mieszkają tam endemiczne dżelady, małpki z krwawiącym sercem, które można oglądać z bardzo bliska, bo pozostają obojętne na przyglądających się im ludzi. Wędrując ścieżkami z przewodnikiem i kucharzem można iść przez tydzień i nie spotkać nikogo. No może  pojawi się nagle jak spod ziemi koziorożec abisyński z imponującymi, ponad metrowymi rogami, i spotkanie z nim przyprawi nas o lekką palpitację serca. Jedynym niebezpieczeństwem owych gór są rude wilki z białymi plamami na szyi i piersiach z puszystym ogonem, również z białymi plamami u nasady. Wilki te są gatunkiem zagrożonym i choć drapieżne, rzadko polują na duże zwierzęta, zajmując się bardziej gryzoniami, więc miejscowi nie tępią ich, a nazywają żartobliwie końskimi szakalami.

W tych pięknych górach mieszkają ludzie. I my wyjeżdżając z parku ich spotkaliśmy. Nasze samochody były wypakowane dodatkowymi torbami pełnymi ubrań. Zatrzymaliśmy się w pewnym miejscu i rozdaliśmy swoje dary w ręce ubogich chłopów, kobiet i dzieci. Była w nas radość dawania i uczucie tej radości trwa do dzisiaj na wspomnienie owej chwili.

Wieczorami słuchałam o akcji Oczy Etiopii. Staszek opowiadał, jak to wszystko się zaczęło. Pierwszą operację  na zaćmę sfinansował pewnej znajomej kobiecie. Zawiózł ją do stolicy Addis Abeba i zapłacił za operację 1000 USD, kwotę, która była bardzo wygórowana. Potem wpadł na pomysł, że może przywieźć lekarzy z Addis Abeby do Lalibeli i zrobić akcję. Ogłosił ludziom, że pewnego majowego dnia w lokalnym szpitalu, który ja również miałam okazję odwiedzić, będzie operowany każdy, kto przyjdzie. Pierwszą panią doktor uczestniczącą w akcji była lekarka mówiąca po polsku - medycynę studiowała w naszym kraju.

Zgłosiło się wiele osób. Główną chorobą oczu w Etiopii jest jaglica. Na zapalenie rogówki i spojówek choruje tu wiele osób, a choroba ta prowadzi do ślepoty, głównie w Afryce, Indiach i Azji. Tutaj, w Etiopii, dzięki zaangażowaniu Staszka wzrok odzyskało setki osób.

Staszek szuka sponsorów i co roku, a czasem i dwa razy w roku, powtarza swoją akcję.

O Oczach Etiopii niektórzy już słyszeli. Dziś słyszycie WY. Może jesteście podróżnikami, turystami i gdzieś w Waszym dobrym sercu budzi się chęć dawania? Tamten świat jest Wam bliski? Marzycie by tam pojechać, albo już byliście..? Może wpłacicie parę złotych na akcję Oczy Etiopii? Staszek działa nieustannie!

Joanna Antkowska

Podobne artykuły

Wyprawy w ten region świata

Wyprawa - Dlaczego z nami?

Partnerzy:

Płatności:

Platności